Polecany post

17 maja 2016, elastyczna emigracja - czyli zyc po trochu wszedzie

fot. Katia Grimmer-Laversanne Pisalam juz o elastycznej emigracji w poscie " O patrioryzmie Polakow za granica ". Pora wiec na...

25 sierpnia 2016: Wiele halasu o burkini

Kiedy potomkini libanskich imigrantow w Australii - Aheda Zanetti - stworzyla nowa sportowa kreacje dla kobiet muzulmanskich (i takich, ktore z roznych wzgledow nie lubia sie rozbierac i obnazac swojej skory na sloncu), nie myslala, ze ten kawalek poliestru i spandexu bedzie przyczynkiem do dyskusji o wolnosc kobiet w islamie. Ze bedzie przyczynkiem do konfliktu politycznego i polaryzacji pogladow tak w gronie feministek, jak i socjalistow, Europejczykow, chrzescijan, wreszcie samych muzulmanow. Dyskutuje sie obecnie zaciekle o godnosci kobiet, o potencjalnej opresji religii, o "kwestiach higieny" czy wreszcie o kwestiach imigracji, ktora nie przestrzega europejskich standardow ubioru. Sa tacy, ktorzy ida dalej twierdzac, ze burkini jest przykladem "zniewalania kobiet" i akcentem promujacym terroryzm.

Trudno spierac sie, czy policja dobrze egzekwuje nowe rezolucje prawne, sankcjonujace ubior burkini na plazach kilkunastu francuskich miast. Wydaje sie, ze ten "ban" ma wylacznie polityczne pobudki i jest swego rodzaju niezgrabna odpowiedzia rzadzacych lokalnie na problem braku integracji spolecznosci muzulmanskiej w ich miastach. Tylko czy oznaka braku integracji i "muzulmanska prowokacja" jest skromny, zakrywajacy kobiece ksztalty ubior do plywania? Czy takie kobiety sa bardziej niebezpieczne niz radykalni kaznodzieje, ktorzy rekrutuja potencjalnych bojownikow?

Wydaje sie, ze politycy zaczeli rozprawiac sie z problemem rosnacych napiec religijnych i spolecznych nie od tej strony. Mam nawet wrazenie, ze dzialali z podobnych pobudek, jak polscy prawicowi politycy, zakazujacy calkowicie aborcji czy zaplodnienia in vitro. Jest to wiec raczej uklon w strone prawicowego elektoratu i zdobycie ich sympatii wyborczej w najblizszych miesiacach niz zachowanie prewencyjne majace promowac nowe wzorce zachowania. Jesli wiec nazwac jakos burkini (niewazne, czy jest slownym derywatem od slowa "burka"), to jest ona chyba bardziej kielbasa wyborcza, anizeli "atakiem na wartosci europejskie".

Wracajac zas do kwestii kobiet - co, jak slusznie pisze dziennikarka Al-Jazeeery Christina Cerqueira, jesli oddamy glos samym zainteresowanym - muzulmankom? Aheda Lanetti twierdzi, ze zostala przez francuskich politykow zle zrozumiana. Ten ubior "ma konotacje pozytywne - symbolizuje wolnosc i szczescie, fun, fitness i zdrowie, a teraz oni zadaja od kobiet, zeby wyszly z plazy i wrocily do swoich kuchni?". Muzulmanskie kobiety skarza sie na dyskryminacje (okazalo sie, ze juz nie sama burkini jest opresyjnym ubiorem dla innych plazowiczow, takze zwykly szalik i dlugi rekaw koszuli), slysza ze strony innych plazowiczow obserwujacych scene wypisywania mandatu przez policje, ze "powinny wrocic do swoich krajow". Poza raz kolejny ktos czegos zakazuje, mowi w imieniu kobiet tak, jakby chcial je miec pod kontrola - czy juz tego kiedys nie przerabialysmy?

Po raz kolejny mezczyzni i prawicowi politycy, ktorym zagranie burkini przysporzy wyborcow wsrod niezdecydowanych wychodza z miarka w glowach i decyduja, co jest moralnie dozwolone. Czy zatem Nigella Lawson, ktora ubierala burkini ze wzgledow zdrowotnych (nadwrazliwosc skory na slonce), rowniez celuje w dobry smak francuskich plazowiczow? Najbardziej boli w tym ambarasie zdanie wielu feministek, ktore publikuja fotografie zakutanych kobiet w nikabach powolujac sie na to, ze taki ubior nie jest ubiorem tradycyjnym i sluzy opresji kobiet w patrialchalnym spoleczenstwie. Owszem,  jest to ubior praktykowany w konkretnych kulturach (jak afganska burka). Ale czy nie jest kwestia wyboru i osobistych wolnosci, czy bedac muzulmanka w Europie ubieramy hijab, shalwar kameez czy ubior kojarzony globalnie z europejskim? Pozbawiajac kobiety decyzyjnosci, zmuszamy je do asymilacji- czy tym samym nie odwracamy sie od spolecznosci i zawieszamy rozmowy nad wspolnym byciem razem pod jednym dachem? Oddajmy glos tworczyni burkini:

"[Kiedy pierwszy raz plywalam w burkini], czulam sie wolna, pelna mocy. Czulam, ze ten basen jest moj [...] I wiecie co? Nosze bikini pod burkini. Mam to, co najlepsze z obu swiatow".



burkini, fot. materialy projektantki. Sprzedaz tego kostiumu wsrosla ostatnio o 200%


15 sierpnia 2016, kino na walizkach - wakacyjny kacik filmowy

 "Escape from Poland to Disneyland" - ten fragment piosenki zespolu "Golden Life" z Gdanska pewnie do dzis czesc z nas przyspiewuje. A jak nie, to zapewne zna kawalek za sprawa filmu "Szczesliwego Nowego Jorku" Janusza Zaorskiego. Tam te mantre powtarza Punk (Daniel Olbrychski), po przeprawie z nielegalnym ladunkiem na pokladzie samochodu, jakby zlapal za nogi "amerykanski sen". Inni nie mieli takiego szczescia. Theresa (Katarzyna Figura) musiala pokazywac piersi, aby dostac wiecej pieniedzy od swojego szefa. Azbest (Cezary Pazura), pracowal przy montazu plyt azbestowych, Profesor (Janusz Gajos), zapijal swoja tesknote za Polska, podczas gdy Potejto (Zbigniew Zamachowski), pracowal na dwie zmiany, na czarno, przy pakowaniu miesa przez 3 lata bez dnia urlopu. Film zrealizowany w 1997 roku wcale nie stracil na aktualnosci. Moze tylko postaci z noweli Edwarda Redlinskiego sa zbyt przerysowane, malo autentyczne.
"Szczesliwego Nowego Jorku", rez. Janusz Zaorski, 1997

Ale my, emigranci, wiemy, ze pierwsze chwile ladowania w "ziemi obiecanej" - Disneylandzie - nie naleza do latwych. Czesto zapominamy o tym, jakie obowiazki zawodowe wykonywalismy w Polsce, godzimy sie na starcie na prace "gdziekolwiek". I snimy o lepszym zyciu, ktore okazuje sie byc trudniejsze, niz zakladalismy. Czesto tez oklamujemy siebie i bliskich, ze "przeciez kariera jest za progiem" albo, jak bohaterowie filmu Zaorskiego - filmujemy sie na tle palemek i fikcyjnych salonow fryzjerskich, deklamujac, ze to "moje". Taki film sluzy wiec otrzezwieniu - nie tylko nas, emigrantow, ale tez tych, co w Polsce czekaja na nasze pieniadze, na nasze opowiesci, nasza obecnosc. Tak, kochani rodzice, mezowie, zony, dzieci. Wasz bliski czesto wegetuje, aby wam bylo lepiej. Nie zarabia kokosow. Malo tego - zarabia tyle, za ile "lokalsi" nie chcieliby isc do pracy. Palemki maja tylko ukryc mizerie jego polozenia. Chyba, ze zakasa rekawy i ruszy sie doksztalcac. Ale to oznacza z kolei mniej pieniedzy przeslanych rodzinie...

"Brooklyn", rez. John Crowley, 2015
Moze byc tez inaczej, jesli mamy jeszcze te mlodosc, upor i konsekwencje. Ktos bliski zalatwia nam prace i zakwaterowanie w obcym kraju, pakujemy walizki i przyjezdzamy. Tam, zaczynamy prace ponizej kwalifikacji, ale probujemy dostac sie do szkoly i bronimy dyplom/dostajemy certyfikat umiejetnosci. Jak Eilis Lacey, bohaterka opowiesci "Brooklyn". Jej nowojorskie zycie toczy sie miedzy praca w domu handlowym (co niesmialej, niewierzacej w siebie i teskniacej za domem nie przychodzi latwo), a ploteczkami przy obiedzie w domu zarzadzanym przez czlonkinie kongregacji koscielnej. Dziewczyna rozkwita dopiero, kiedy poznaje Tony' ego - hydraulika o wloskich korzeniach. Co ciekawe, kiedy po jakims czasie spedzonym w USA Eilis wraca do Irlandii, do swojego miasteczka, nagle otwieraja sie przed nia perspektywy pracy (ktorej wczesniej nie miala), zycia towarzyskiego, a nawet zamazpojscia.

Ten prosty romantyczny obraz dostal owacje na stojaco podczas pokazu na festiwalu Sundance w 2015 roku. W historii skromnej dziewczyny przegladaly sie kolejne pokolenia Irlandczykow, Wlochow, Polakow, Rosjan, ktore w podobnym czasie szukaly swojego szczescia za oceanem. Film warto obejrzec - wiele z nas, Polek, wyjechalo z podobnych pobudek, bylo zmeczonych rutyna i nuda swojego zycia w Polsce. Czy odnalazlysmy spokoj ducha i milosc? To inna historia.

"Fatima", rez. Philippe Faucon, 2015
A moze wiele z nas ma upor Fatimy? Algierskiej imigrantki, ktora sama wychowuje dwie corki i pracuje pol-legalnie na dwie zmiany jako sprzataczka. Kobieta nie zyje zludzeniem, ze jeszcze cos moze znaczyc. Walczy o lepsze zycie swoich corek i jasno deklaruje, ze zrobi dla nich wszystko. Jej najstarsza corka widzi poswiecenie matki i zaciska zeby w wyscigu o prestiz - studiuje medycyne jak syn "patronki", u ktorej Fatima myje podlogi. Roznica jest jednak taka, ze syn klientki nie szanuje zarowno pieniedzy, ktore rodzice daja mu jako kieszonkowe (Fatima znajduje 10 Eur w kieszeni spodni do prania), jak i swoich studiow. A sama klientka na deklaracje swojej pracownicy niedowierza jej i kwituje, ze studia medyczne sa przeciez takie trudne i drogie. Corka Fatimy placze, kiedy udaje jej sie skonczyc pierwszy rok. I kupuje najtansze produkty, odkladajac na kasie te, ktore sa najmniej potrzebne. Zamiast chodzic na imprezy, zakuwa. Bo wie, ze albo wygra zycie albo bedzie w miejscu takim, jak mama. Mlodsza corka wykrzykuje, ze predzej bedzie krasc niz sprzatac obcym ludziom toalety. Brakuje jej determinacji matki i siostry, skoro zawsze pod reka jest jej tato. Ten chociaz kupi markowe buty...

Czekam, az jakis rezyser zrobi film o polskiej emigracji. Tej z teraz, bez serialowego zadecia, przerysowania i patosu. Prosto, autentycznie, bezposrednio. Tymczasem w wakacje zachecam do wejscia w inne czasy, inne kultury i, te same w gruncie rzeczy, problemy. Te historie pozostaja uniwersalne.  


11 lipca 2016, wszystkie dzieci Abdula Sattara Edhi

zrodlo: Edhi Foundation
Jego rodacy mowia, ze posmiertnie powinien dostac Pokojowa Nagrode Nobla. Nazywaja go Matka Teresa Pakistanu, bohaterem, Ojcem Pakistanu. Stawiaja w hierarchii zasluzonych wyzej niz Malale Yousafzai i innych wielkich dzialaczy. A przeciez ten starzec poruszajacy sie na wozku inwalidzkim nie pozwalal sie fotografowac, nie lubil mediow i dogladal, nawet chory na niewydolnosc nerek, wszystkiego, co dzialo sie w jego szpitalach. I jeszcze deklarowal, ze religia nie ma dla niego znaczenia. Nie wieksze niz ludzkie zycie.

Kim byl ten skromny starzec? Mawial: "jesli ktos ma problem z wyzywieniem swoich dzieci, niech odda je mnie. Zaopiekujemy sie nimi, damy wyksztalcenie, zapewnimy najlepsze mozliwe warunki rozwoju". Mowil tez: "Kazdy, bez wzgledu na religie, status spoleczny, kaste, ma prawo do normalnego zycia i wychowania dzieci", zone wspieral tak: "nie bierz sobie do serca niczyjej smierci, Bilquis. Pamietaj o Bogu, ktory nie uznawal nierownosci miedzy ludzmi. Biedny, bogaty, od tego kranca do przeciwnego kranca ziemi, kazdy jest rowny. To jest przyklad rownosci".

-Nie stalbym byc moze teraz przed Panem, gdyby nie Edhi Sahab. Przygarnal mnie, kiedy bylem sierota, zaopiekowal sie, wyksztalcil. Dzis jestem mechanikiem w jego fundacji i naprawiam ambulanse. Jest nas tutaj wielu - krzepki mlody czlowiek wskazuje na pozostalych kolegow z kluczami w rekach.

Inni pytali: "dlaczego pomagasz hindusom i chrzescijanom i zabierasz ambulansem do swojej kliniki?
- Ten ambulans jest bardziej muzulmanski od Ciebie - odpieral atak Edhi.

Humanistyczna postawe zaszczepila mu matka. Kazala mu dzielic 2 pajsy na 2 i jedna wziac dla siebie, a druga dac biednym. Rodzina Edhich opuscila Indie ze wzgledu na biede i przeniosla sie do Pakistanu. Tam Edhi Sahab sprzedawal uzywane przedmioty ot tak, na ulicy. Ale pewnego dnia mlody Edhi zobaczyl dwoch walczacych na noze. Jeden z napastnikow ranil dotkliwie drugiego. Nikt z gapiow nie odwazyl sie ruszyc. Wtedy to, jak mowil Edhi w jednym z wywiadow, poczul, ze musi pomagac. I zaczal od pracy w lokalnym szpitalu po to, by wkrotce otworzyc skromne centrum pomocy: gdzie niechciane dzieci mogly dostac wikt, bezdomni ciepla strawe, uzaleznieni od narkotykow byli poddawani programowi rehabilitacji. Wkrotce ruszyly pierwsze ambulanse sygnowane imieniem "Edhi". Centrum rozroslo sie do szpitali, gdzie opieka medyczna byla bezplatna i dla wszystkich, centrow dziennych dla potrzebujacych, domow dziecka i centrow edukacyjnych, a takze serwisow pochowku dla bezimiennych i najbiedniejszych. Dzis centrum to kilkanascie placowek w Pakistanie i poza nim, a liczby pokazuja miliony klientow, ktorym sluzyl Abdul Sattar Edhi.

Fenomen tego niewyksztalconego kierunkowo czlowieka (jego zona jest pielegniarka, on - samoukiem) lezy w jego postawie - przez 60 lat niezmordowanie pracowal od switu, przyjmujac telefony ze zgloszeniami, osobiscie urzadzal kwesty na rzecz swoich szpitali (siedzac, jak dawniej, na rozlozonej makatce, z pieniedzmi z datkow rozlozonymi na ziemi niczym uzywane przedmioty). Nie bral za swoja prace wynagrodzenia, nosil dwie pary ubran i przez lata jedna pare plastikowych klapek. Potrafil wrecz zwolnic pracownikow, ktorzy jedli z sierotami "ich jedzenie", podczas gdy ze swojego wynagrodzenia mogli kupic sobie, co tylko chcieli. Wtedy ten lagodny czlowiek byl kategoryczny: "wy macie swoja pensje. Powinniscie jesc z tamtych pieniedzy. To jedzenie nie jest dla Was".

fot. AP
 A oto ostatnie swiadectwo sieroty (spisane przez dziennikarza Daily Times): "Tato, dziekuje Ci! Wiesz, co bylo dla mnie najtrudniejszym momentem w zyciu? Przez 18 lat zylem z dala od oczu spoleczenstwa w miejscu, gdzie nigdy nie bylem osadzany. Ale kiedy w poprzednim miesiacu skladalem papiery do collegu NIC i kazali mi wypelnic formularze, poczulem sie bezradny. Byla tam sekcja, gdzie powinienem wpisac imie ojca. Smutny, zostawilem miejsce puste. Wtedy dokument wziela ode mnie Baji [dosl. starsza siostra, pracownica Fundacji], wpisala cos i oddala funkcjonariuszowi. Ten usmiechnal sie, podpisal i oddal mi z powrotem. Na miejscu "Imie ojca" widnialo Twoje imie. Wtedy Baji pokazala mi swoj dowod. Tam tez bylo Twoje imie. Tato - dziekuje za to, ze dales nam, 35 000 dzieci, swoje imie!"

Abdul Sattar Edhi odszedl w Karachi, kilka dni temu. Wszystkie swoje zdrowe organy kazal oddac na przeszczepy (jego oczy juz pomogly dwom osobom), chcial byc pochowany w tym samym ubraniu, w ktorym chodzil. A jego cialo na stadion wypelniony tysiacami sympatykow i legia honorowa wiozla jego karetka. 

24 czerwca 2016, o Brexit i integracji zawodowej imigrantow w UE

fot. Thad Zajdowicz

W obliczu "Brexit" i kryzysu ekonomicznego dane o wysokim odsetku bezrobocia w UE nie dziwia. Ze srednia 8,7%, stary kontynent przestal byc Eldorado. Problem w tym, ze obywatele UE korzystajacy z mobilnosci zawodowej sa o 4pkt procentowe bardziej aktywni niz obywatele danego kraju przyjmujacego. Przypadek? A moze wlasne wartosci UE o przeplywie osob i umozliwieniu pracy dla wykwalifikowanych imigrantow jednak przynosza wymierne korzysci? W Wielkiej Brytanii wspolczynniki Eurostat wygladaly jeszcze bardziej rownomiernie - z bezrobociem na poziomie 4,5%, bezrobociem 4,6% w grupie imigrantow UE i 8,5% imigrantow spoza UE. W Belgii bezrobocie wynioslo w 2015 roku 7,4%, zaobserwowano jednak inna tendencje: 10,8% to odsetek bezrobotnych z UE, a 23,9% spoza UE - i ten trend jest w Europie bardziej powszechny.

zrodlo: Eurostat 2015

Tak, rosnie przepasc miedzy ambitnymi i wyksztalconymi imigrantami a obywatelami krajow, do ktorych imigrant sie udaje. Rosnie takze, i to w duzo szybszym tempie niz kilka punktow procentowych, roznica miedzy imigratem z UE, a imigrantem spoza UE, jesli chodzi o aktywnosc na rynku pracy. W swietle danych wiekszosc krajow UE korzysta z mobilnosci imigrantow przybywajacych z innych panstw czlonkowskich duzo bardziej, niz w porownaniu do obywateli krajow spoza UE. Organ statystyczny Unii okreslil nawet, ze imigranci z UE sa bardziej zintegrowani zawodowo - wykazuja postawe aktywna, wspolpracujaca i sami szukaja wyzwan, aby byc rentownymi zawodowo. W tej grupie mniej tez dlugotrwale bezrobotnych.


zrodlo: Eurostat 2015


Pytanie wiec, czy Wielka Brytania, wychodzac z UE, miala realnie problem bezrobotnych imigrantow, kryzys plac i kryzys walutowy? Na pewno nie taki, jaki oglaszali zwolennicy "Brexitu". Bo, zgodnie z analizami kanalu ekonomicznego Bloomberg, prawdziwy kryzys ekonomiczny w UK dopiero nastapi. Spadnie poziom brytyjskiego PKB o 1 pkt procentowy do 2020 roku, niepewnosc finansowa i inflacja zmusi gospodarstwa domowe do robienia oszczednosci, drobna przedsiebiorczosc dozna najwiekszych uszczerbkow na planie finansowym. Banki majace siedzibe w UK beda mialy problem z ryzykiem finansowym na planie inwestycyjnym i kredytowym. A Bank Narodowy Anglii prawdopodobnie podniesie stopy kredytowe. Slowem - kredyty w brytyjskiej walucie beda (znow) drozsze. Zycie w UK stanie sie trudniejsze. A na planie administracyjno-politycznym byc moze dojdzie do tarc: Szkocja-Anglia i Irlandia-Anglia.

Jak w takiej sytuacji zachowa sie imigracja europejska? Czy ograniczenia w postaci pozwolenia na prace czy staranie sie o wize, pozwola imigrantom bez przeszkod wykonywac dotychczasowe zawody? Wydaje sie, ze kwestie dokumentow niewiele zmienia. To, co moze sie zmienic - to prognozowany wzrost liczby imigrantow o nieuregulowanej sytuacji. Nowa polityka imigracyjna i obostrzenia, a takze (a moze - przede wszystkim), polityka swiadczeniowa - one doprowadza imigrantow z wiekszosci panstw europejskich (Polska jest grupa najliczniejsza, obok Litwy, Lotwy, Rumunii, Wloch czy krajow polwyspu Iberyjskiego), do desperackich decyzji powrotu do ojczyzn albo zycia na krawedzi ubostwa. Jak szacuje Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, imigranci z UE, ktorzy przybyli do UK po 2012 roku, beda mieli problem z uzyskaniem swiadczen, kredytow, beda traktowani jako obywatele panstw trzecich, chyba, ze UK podpisze z konkretnymi panstwami umowy o swobodnym przeplywie osob. Tak tez beda traktowani przez panstwa UE obywatele brytyjscy, ktorzy nie maja obywatelstwa panstw, do ktorych wyemigrowali. Beda takze cierpialy kobiety - jak prognozuje polski magazyn lifestylowy w UK - Lejdiz Magazine, beda znow musialy walczyc o prawa gwarantowane w UK podczas jej pobytu w UE: ochronę w czasie ciąży, prawa pracownicze dla osób pracujących na część etatu oraz rowne place.

Realia migracyjne moga byc tez takie - pol miliona (szacowanej) emigracji polskiej w UK bedzie szukalo swojego szczescia w innych panstwa czlonkowskich. Juz teraz wielu rozglada sie za praca w Niemczech, Szwecji, Norwegii (czlonka OECD), czy Holandii (ktora swoja droga tez deliberuje przeprowadzenie referendum w sprawie przynaleznosci do UE). Zdaje sie, ze kryzys migracyjny odwroci sie z kryzysu uchodzcow i migrantow przybywajacych do Europy (skoro obrano plan przesiedlania ich do Turcji), na kryzys migracji wewnatrz UE. Czy zaburzy to obraz aktywnosci na rynku pracy, typowany przez Eurostat? A moze doprowadzi do dalszych "exitow"?

5 czerwca 2016, "moja lodz to twoja lodz" - o sztuce uchodzczej w Belgii

Rzadko kiedy bywam rozbrojona. Tym razem jednak proste obrazki zbudowaly we mnie nastroj zachwytu, smutku i kontemplacji. W Atwerpii, w Red Star Line Museum, ktora kiedys byla dokiem dla statkow plynacych do Stanow Zjednoczonych w okresie masowej emigracji Belgow za Ocean, wystawiono prace artysty irakijskiego, ktory uszedl przed przesladowaniami rezimu Saddama Huseina. I niby nic niezwyklego: wystawa ma miejsce w budynku z historia, wzrusza historia artysty, ktory wybral Holandie jako kraj swojego rozwoju tworczego. Ale jest jeszcze punkt inspirujacy wszystkie prace i ich "naiwny" styl dziecka.

Artysta dostal w kopercie od swojego siostrzenca mieszkajacego w Iraku - Alego rysunek przedstawiajacy lodz, z dopiskiem malej raczki: "kiedys poplyne ta lodzia do Ciebie". Artysta zaczal wiec produkowac symboliczne lodzie, ktore i jego moga zabrac do dalszej rodziny. W ten sposob za pomoca psychologicznej sublimacji Sadik Kwaish Alfraji "podrozuje" do swojego kraju i staje sie sam malym Alim. Wiecej - wszyscy sie nim stajemy, bo marzymy o lepszym zyciu, o wolnosci, czasem szykujemy swoja lodz, aby uciec w kraine wyobrazni. Artysta czyni to troche w stylu mojego ukochanego Marca Chagalla (ktory tez byl uchodzca), troche w swoim wlasnym, troche w antycypowanym stylu doroslego juz Alego. Kazdy gdzies jakos ucieka...

fot. materialy artysty Sadika Kwaish Alfraji/Red Line Museum

Wczoraj bylam na wernisazu zgola innym. Moja znajoma - Palestynka urodzona w Jordanii, prezentowala swoje fotograficzne prace z filmowym prelludium. Wydawalo mi sie, ze przyjde ogladac wystawe pelna smutku, nostalgii i kontemplacji "wczoraj". Fakt, film we foyer pokazywal te Palestyne, ktorej juz nie ma. Kraj, ktorego istnienie (a raczej anihilacja), jest niestety kwestia czasu - kolonisci izraelscy kazdego dnia zajmuja kolejne terytoria, aby wybudowac nielegalne osiedla. W jednym z nich mieszka sam minister obrony narodowej Izraela, ktory w swoich wystapieniach domagal sie bezwglednego wysiedlenia ludnosci palestynskiej. Ludnosc palestynska, w wiekszosci trudniaca sie rolnictwem, nie tylko nie awansuje spolecznie, ale takze skazana jest na wegetacje bez szans na tzw. godne zycie. W pracach Hadil odnalazlam jednak cos niezwyklego - radosc zycia "tym" dniem (dzieci bawiace sie bez zabawek, ktore jednak potrafia smiac sie od ucha do ucha, odpoczywajacy niepelnosprawny mezczyzna, ktory opiera bezwladne stopy o bruk, a wozek stoi obok, rybak o spracowanych, spuchnietych dloniach, ktory smieje sie w glos do obiektywu). Sama artystka przyznaje, ze choc przypuszczalnie przyszlosc Palestyny jest ciezka, to w samym kraju jej przodkow zycie toczy sie zwyklym rytmem, z radosciami, smutkami i zgryzotami kazdej rodziny i kazdego czlowieka osobno.

Kraj bez przyszlosci, zatrzymany w czasie - zdjecia moglyby pochodzic z poprzedniego wieku, a mowia o tym przedmioty uzywane przez bohaterow sesji, tak jak zatrzymane w czasie sa wspomnienia tego, ktory musi uciekac ze swojego kraju albo rodzi sie na obczyznie, zyjac mitem powrotu do ziemi przodkow. Z drugiej strony - wspomnienia zatrzymane w kadrze nie przemina, pozwola zachowac pamiec o "Ostatnich Indianach". A nas, podgladaczy, beda uwrazliwiac na ludzkie przezycia i szalenstwo historii.


fot. materialy artystki




[relacja] Kongres Kobiet w Brukseli - w poszukiwaniu roznorodnosci

Drugi Kongres Kobiet w Brukseli za nami. Fajnie jest pogadac po polsku o problemach trapiacych kobiety-zony, kobiety-matki, kobiety-singielki, kobiety, ktore nie chca sie utozsamiac z zadna z grup w miedzykulturowym miescie.Czy jednak Kongres zrealizowal w pelni swoje tegoroczne zalozenie: "Polka w Europie: bezpieczna, zdrowa, wielokulturowa"?

Mam wrazenie, ze nie do konca. Jakbysmy ten nasz feminizm i wielokulturowosc aspirowaly w teorii. A w praktyce jednak aplikowaly wizje bialego feminizmu glownego nurtu w Brukseli - miescie wielu narracji i kultur przenikajacych sie wzajemnie. Nurtu tutaj przebrzmialego.

Chcemy zachowac "polskosc" w kontaktach z dziecmi, chcemy wpajac im nasza kulture i uwazamy, ze religia naszych partnerow nie gra nadrzednej roli (potrafimy stworzyc zwiazki z mezczyznami pochodzacymi z krajow muzulmanskich, kultur plemiennych). Wiecej, ze pewnie gdyby grala jakas role, to pewnie bysmy sie nie zdecydowaly na zwiazek. Ale umiemy obejsc kwestie pochodzenia, kultury i zyc na terytorium neutralnym, europejskim. A priori ani naszym, ani naszych mezow. A jednak, jak afirmowalysmy podczas pierwszej edycji Kongresu - "jestesmy u siebie". Bo sobie te przestrzen zbudowalysmy, bo dzieci hoduja swoja kulturowa cebulke zlozona z kilku jezykow, wartosci, jakie nam przyswiecaja i miejsca/miejsc, w jakim/jakich sie wychowaly. Mamy "cyrk w budowie", jak podsumowala jedna z panelistek - Ewa Edwards - i jakos radzimy sobie z tym stanem rzeczy.

Polska badaczka, seksuolog, dr Grazyna Czubinska pokazala badania z Wielkiej Brytanii, ktore mozna zuniwersalizowac (pisalam zreszta juz o tej tendencji kilka miesiecy wczesniej). Otoz Polki (i Polacy) rozluzniaja swoje zachowania seksualne po wyjezdzie na emigracje. Wzrasta srednia liczba partnerow seksualnych, o 30% rosnie odsetek zachowan ryzykownych. Czyli seks z przypadkowym partnerem bez zabezpieczenia. Zdaniem specjalistki, Polki nie umieja korzystac z praw, ktore sa dane w UK (i, moge powiedziec, w innych krajach UE): dostep do antykoncepcji, ochrona prawna ofiar przemocy, dostep do zabiegu przerywania ciazy, budowa zwiazkow opartych o partnerskie relacje). Jak dodala inna panelistka, Kasia Bratkowska, Polki sa wciaz "czarnym ludem", ktory sie wstydzi swojego ciala, swoich potrzeb i stara sie o uznanie. A jak juz wybieramy inny styl zycia, jestesmy egoistkami, "suczami". Warto dodac, ze przyjezdzamy z ciezka baza kulturowa: o seksie sie nie mowi, slowo nie pada ani razu w podrecznikach w WDZ uczonego w Polsce. Malo tego, jestesmy "szczute kutasem", jak powiedziala inna uczestniczka Kongresu, dr Iwona Chmura Rutkowska.

Fajnie. Ale jak zachowujemy sie, wyjezdzajac do spoleczenstw juz uksztaltowanych, ktore odrobily lekcje parytetow, zrobily dziure w szklanym suficie i daly prawo wyboru kobietom do tego, co maja myslec, czuc, jak maja sie ubierac i pozwolily ksztaltowac tozsamosc w zgodzie ze soba? W dyskusji o "Obcym", ktory jest w nas, widac bylo pewna konsternacje. Tak w stosunku do religii (wyszlo na to, ze bycie Polka-muzulmanka jest egzotyczne), jak w stosunku do Innego - uchodzcy, uchodzczyn. Wydaje sie, ze nie umiemy wyjsc poza papke medialna (kto uchodzca, kto imigrant?), nie umiemy tez zajac konkretnego stanowiska. Jest wciaz: tak, przyjme uchodzcow, ale...W praktyce psychologicznej mowimy, ze to zmiekczone "nie". Wiec czy nie mamy problemu z "Obcym"? Czy innej religii, innego "backgroundu" kulturowego nie traktujemy jako "nie ma problemu, jesli mnie nie dotyczy"? W dyskusji, ktora miala byc bardziej filozoficzno-socjologiczna, zdecydowanie zabraklo waznego glosu (albo byl on subtelnym szeptem), dlaczego boimy sie "Obcego"? Tu odwolam sie do Julii Kristevej:
"Obcy nie jest ani ofiara romantyczna naszego wrodzonego lenistwa, ani intruzem odpowiedzialnym za problemy tego swiata. Ani wzchodzacycm objawieniem, ani tez przeciwnikiem koniecznym do wyeliminowania, aby przypodobac sie grupie. Niespodziewanie, obcy w nas mieszka".

Czy nie jest tak, ze problem watlej tozsamosci europejskiej, naszych newralgicznych "bialych fundamentow" kultury mieszkal w nas od zawsze? Ale, powiedzmy sobie, tlil sie malym plomyczkiem, a nagle stal sie widoczny? Czy nie jest tak, ze nie podoba nam sie, ze uchodzcy i imigranci - ludzie, ktorzy maja przeciez prawo do lepszego zycia i marzen - wzieli sprawy w swoje wlasne rece, na przekor prawom, konwencjom i rozgrywkom politycznym?

Podsumowujac wydarzenie wraz z ostatnimi prelegentkami Kongresu - perspektywa belgijskiego feminizmu to zdobycze dzialaczek/dzialaczy wychowanych w wyznaniu katolickim, ktore maja nadzieje na wzmocnienie pozycji kobiet poprzez dzialania mezczyzn-feministow i dzialania spolecznosci muzulmanskiej, ktora wykorzysta i doceni te zdobycze. I znow - dialog pokolenia "bialych" feministek. Brakuje feministek jak Fadila Laanan czy polityczek o korzeniach imigranckich, ktore walczyly o powolanie Ministerstwa Praw Kobiet. Moze jestem womanistka (to kolejna propozycja nurtu stojacego paralelnie do nurtu feminizmu glownego nurtu), a moze to ja jestem tym "obcym", ktory powinien sie nieco "uladzic"? Zostawiam, Was, drogie Panie, Kolezanki, z cytatem z Kristevej i zycze nam wiecej takich (wieloglosowych) inicjatyw: